niedziela, 25 listopada 2012

Flawia de Luce: Zatrute ciasteczko - Alan Bradley

Tytuł: Flawia de Luce: Zatrute ciasteczko
Autor: Alan Bradley
Stron: 363
Tytuł oryginału: The Sweetness at the Botom of the pie
Wydawnictwo: Vesper



Książkę dostałam od rodziców na święta w zeszłym roku. Szperałam trochę na stronie Empiku, żeby poszukać informacji o tej książce, opinie użytkowników, którzy już są po lekturze tej książki. Do przeczytania jej  podchodziłam 2 razy. Nie mogłam przez nią przebrnąć. W końcu po pół roku , wzięłam się za czytanie ponownie. Tym razem tak mnie wciągnęła, że nie mogłam się od niej oderwać i przeczytałam ją w tydzień. 

Jest początek leniwego lata w sennej, angielskiej  wiosce Bishop's Lacey. W wielkim domy Buckshaw, ambitna , mołda odkrywczyni Flawia de Luce przeprowadza eksperymenty chemiczne w laboratorium odziedziczanym po ekscentrycznym wuju. Pracuje nad truciznami, gdy pewnego ranka na grządce z ogórkami odkrywa trupa.Zostawia probówki i palniki Bunsena, postanawia rozwiązać osobiście kryminalną zagadkę, ku utrapieniu miejscowej policji. Ale czyż można ją winić? Czy jedenastoletnie cudowne dziecko ma inny wybór? Tym bardziej, że zostawione jest samo sobie i zmaga się z jawną wrogością sióstr i obojętnością owdowiałego ojca, którego całym światem jest kolekcja znaczków.

 Można powiedzieć, że "Zatrute ciasteczko" to taki kryminał dla młodzieży. Jest napisana w miarę, lekkim i przyjemnym językiem. Akcja rozgrywa się w 1950r. w Londynie. Najmłodsza z rodzeństwa, Flawia nie widzi świata poza swoim laboratorium oraz tym, żeby dokuczać siostrom. Czuje się w pewien sposób odrzucona przez ojca. Jedynym człowiekiem, który ją rozumie i nie odtrąca, jest ogrodnik, Doger. Mimo że nie przepadam za tym gatunkiem, ta jednak mi się spodobała.  Polecam ją wszystkim, nawet jeśli nie lubią kryminałów.